O wyrażaniu uczuć i byciu zrozumianym
Tosia i Kłębuszek Myśli
Autor i ilustracje: Milena Skrzyńska

W małym, kolorowym miasteczku mieszkała dziewczynka o imieniu Tosia. Tosia miała jasne włosy, które wiatr lubił targać, i oczy pełne pytań.
Często myślała o różnych sprawach – o chmurach, które wyglądają jak zwierzęta, o tym, gdzie mieszkają sny i dlaczego koty mruczą.
Ale Tosia czuła się czasem... trochę dziwnie. Zwłaszcza gdy mówiła coś, co dla niej było ważne, a dorośli tylko kiwali głową i mówili: „Oj, Tosiu, nie wymyślaj!” albo „Znowu bujasz w obłokach!”
Tosia wtedy smutniała i chowała swoje myśli do środka. A w jej głowie robił się wielki kłębuszek – Kłębuszek Myśli. Był jak kotek zrobiony z chmur – miękki, cichy, ale bardzo zamotany.

Czasem mruczał smutno, czasem przewracał się na plecy i machał łapkami, jakby prosił: „Zrozum mnie!”

Pewnego dnia Tosia poszła do parku i usiadła pod wielkim drzewem.
– Nikt mnie nie rozumie – szepnęła. – Nawet mama czasem nie wie, co czuję.

I wtedy... z liścia spadła mała biedronka. Była cała niebieska, jak niebo po deszczu.
– Słyszałam cię – powiedziała cicho. – Też czasem czuję, że nikt mnie nie słucha.
– Naprawdę? – zdziwiła się Tosia.
– Tak – biedronka uśmiechnęła się delikatnie. – Ale wiesz co? Można nauczyć się opowiadać o swoich uczuciach tak, by inni chcieli zrozumieć. I można też znaleźć takich, którzy będą słuchać całym sercem.
Tosia pomyślała. – A jak?
– Zacznij od słowa „czuję” – szepnęła biedronka. – Na przykład: „Czuję się smutna, gdy nikt nie słucha moich opowieści.” Albo: „Czuję się szczęśliwa, gdy ktoś mnie przytula i mówi, że rozumie.”

Kłębuszek Myśli w głowie Tosi zrobił się jaśniejszy, jakby ktoś go delikatnie rozplątał.

Wieczorem Tosia podeszła do mamy i powiedziała:
– Mamo, czuję się czasem smutna, kiedy nie rozumiesz moich myśli. Ale chciałabym ci je pokazać, jeśli chcesz posłuchać.
Mama uklękła, przytuliła Tosię i szepnęła: – Chcę, kochanie. Bardzo chcę.
A Kłębuszek Myśli mruknął cicho i zasnął spokojnie – wiedział, że wszystko będzie dobrze.